komputery i laptopy

Przez jakiś czas hasło reklamowe pewnej firmy produkującej laptopy zachęcało nas do zakupów tym, że komputer stał się znowu osobisty, ale co to w gruncie rzeczy znaczy? Ja, rozumiem, że laptop i tak staje się osobisty poprzez zawartość (pliki, filmy, dokumenty, zdjęcia) na dysku. W tym wypadku żadnej innej osobistości mojego laptopa nie widzę. Owa firma chyba również inaczej tego nie widziała, bo nie wprowadziła jakichś specjalnych wzorów czy rysunków na obudowie laptopów. Pomyśleli za to o tym inni na całe szczęście. Dzięki temu możemy teraz za niewielką cenę kupić tak zwany winyl na naszego laptopa czyli wzór, którym obkleimy całość naszego osobistego komputera. Jest to wyjście fenomenalne, ponieważ winyle można wymieniać co jakiś czas, a dostępnych wzorów czy obrazków jest naprawdę cała masa. Z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Dopiero po naklejeniu takiego winylu z całą stanowczością możemy stwierdzić, że nasz komputer stal się osobisty.

Tak zwany touchpad, to zmora większości osób, które z komputerów stacjonarnych przerzuciły się na laptopy. Po prostu jest to dla nich nie wygodne, ponieważ przyzwyczaiły się, że sterowanie kursorem zawsze jest pod swobodnie leżącą ręką. Niektórzy z czasem się „przechrzcili”- inni natomiast nie wytrzymali i musieli kupić myszkę, i tu właśnie zgłosili mi sytuację, którą poniżej opiszę. Otóż obecnie dosłownie wszystko jest ulepszane. W prosty i logiczny sposób jest to związane z nieustannym rozwojem techniki. Jest jednak ten rodzaj postępu, na który nie wszyscy się godzą, a niektórzy nawet nie akceptują. Przykładem na to są właśnie współczesne myszki, które aż roją się od przycisków. To do zatrzymania filmu, to do przewinięcia, to do odtwarzania albo do regulacji głośności. O ile na tak zwaną „rolkę” w myszce zgodzili się wszyscy, bo wygodnie przewijać bez konieczności „łapania” za pasek, o tyle proszę mi pokazać osobę, która przewija film za pomocą przycisku na myszy? Przeważnie robimy to strzałkami na klawiaturze bądź myszką, ale klikając na ikonkę w odtwarzaczu. Krócej: te innowacje wydają się niepotrzebne i na wyrost.

To, że wymyślono takie coś jak słuchawki i mikrofon do komputera już wiemy. Że wymyślono grę, również wiemy. Ostatnimi czasy jednak producenci gier oraz sprzętu typu słuchawki i mikrofon wpadli na cudowny pomysł. Otóż kilka najnowszych gier obecnie obsługuje tak zwane headsety czyli słuchawki z mikrofonem, dzięki którym możemy za pomocą głosu wydawać komendy w środowisku gry. Niby to nic nowego, bo już kiedyś przy okazji gry w trybie multiplayer mogliśmy kontaktować się tak ze swoimi kolegami. Nie mniej, to nie to samo co wydawanie poleceń głosowo, na które reaguje komputer. Ciężko mówić o cenach samego takiego zestawu w izolacji od gry, ponieważ najczęściej jest on właśnie w jakichś specjalnych edycjach razem z grą sprzedawany. Podejrzewam, że w naszym kraju jeszcze niewiele osób z tego korzysta, ale mam nadzieję, że coraz więcej zacznie, bo pomysł jest rewelacyjny!

Wszystkich użytkowników komputerów, którzy bez skrępowania korzystali z programów wymiany plików typu peer2peer może spotkać niemiła niespodzianka. Powoli, acz z niezwykłą skutecznością kolejne programy tego typu znikają z rynku lub zmieniają swój sposób działania, by nie narażać się na prawne konsekwencje. Taki los spotkał kiedyś pioniera w tej dziedzinie, czyli Napster, którego twórcy zaczęli pobierać opłaty od pobieranych plików, w odmętach internetu przepadła niezwykle popularna kiedyś Kaaza, schedę po niej przejął eMule, ale na dzień dzisiejszy znalezienie dobrze działającego serwera graniczy tam z cudem. Teraz okazuje się, że kolejny program tego typu musi zniknąć z Sieci, a to za sprawą wyroku sądu w Nowym Jorku, który przychylił się do wniosku Amerykańskiego Stowarzyszenia Przemysłu Muzycznego nakazującego likwidację LimeWire (podobnego w działaniu jak wcześniej wspomniana Kaaza). Wychodzi na to, że już niedługo jedynymi programami umożliwiającym ściaganie plików będą klienty sieci Torrent, choć i ich los może być w krótce bardzo niepewny.

Niedawno pojawiła się informacja, która jednymi użytkownikami komputerów mogła wstrząsnąć, inni mieli tego świadomość już od dawna, bo przekonali się na własnej skórze… Okazało się bowiem, że nadzieje, jakie pokładano jeszcze kilka lat temu w płytach CD i DVD niekoniecznie muszą znaleźć uzasadnienie w rzeczywistości. Pod koniec lat 80 i na początku 90 ubiegłego stulecia ogłoszono płytę CD jako najtrwalszy nośnik danych, który przetrwa wieki, gdy te same dane, zapisane na zwykłych kartkach papieru dawno przestaną istnieć. Tylko ile osób spotkało się już z problemem w postaci nie dającej się odczytać płyty z archiwalnymi zdjęciami czy filmami, która przeleżała w domowej szufladzie zaledwie parę lat? Okazuje się, że w przypadku dobrych, markowych i drogich nośników ich trwałość to maksymalnie 20 lat, w przypadku tanich produktów z najpopularniejszych supermarketów okres ten radykalnie się skraca – czasem taka płyta już po 2-3 latach staje się całkowicie bezużyteczna. Kartka papieru w tym czasie nawet nie pozółknie. Pół biedy, gdy chodzi o zdjęcia ze szkolnej wycieczki czy inne dane z domowego archiwum. Problem staje się naprawdę poważny, gdy uświadomimy sobie, że teraz w ten sposób archiwizuje się większość ważnych danych na nasz temat w bankach i urzędach. Za 20 lat może się okazać, że nie pozostał po tych informacjach nawet ślad…

Oprócz narzędzi i programów, które każdy instaluje u siebie w zależności od tego czym się zajmuje i jakie ma hobby, jest kilka – kilkanaście programów, które powinni być zainstalowane wszędzie, na każdej maszynie, bo usprawniają pracę z komputerem. Postaram się tutaj wymienić i pokrótce opisać kilka z nich. Ultimate Defrag to program zastępujący domyślny windowsowy defragmentator dysków. Jest nie tylko szybszy od windowsowego odpowiednika, ale także przesuwa pliki na twardym dysku, przyspieszając działanie systemu. Ccleaner najkrócej mówiąc, zajmie się gruntownymi porządkami na dysku, od danych, przez pliki systemowe, po wpisy rejestru. Everything to szybsza i skuteczniejsza wyszukiwarka plików. Revo Uninstaler dokładniej pozbędzie się nieużywanych już przez nas programów. ImgBurn wspomoże nas w nagrywaniu plików na płyty CD i DVD. Nitro PDF Reader, względnie Foxit Reader to alternatywy dla Adobe Readera. Dropbox ułatwia wymianę plików między dwoma komputerami nie połączonymi bezpośrednio ze sobą. FileHippo Update Checker pokazuje użytkownikowi, które z zainstalowanych programów wymagają aktualizacji. Spybot Search & Destroy również usunie zbędne śmieci, w dodatku zabezpiecza system przed większością niechcianego oprogramowania. Foobar to doskonały zastępca Winampa, a Veriface na podstawie naszych rysów twarzy zablokuje dostęp do komputera niepowołanym osobom.

Wiele osób narzeka na długość pracy baterii w swoim laptopie. Chodzi o to, że po pewnym czasie żywotność baterii nawet w kilkumiesięcznym komputerze przenośnym jest naprawdę bardzo krótka. Należy tu jasno i wyraźnie powiedzieć, iż nie jest to wynikiem słabej jakości sprzętu i nie pomoże tu żadna naprawa notebooków. W większości przypadków jest to wynik niewiedzy samych użytkowników. Mało kto wie, że po zakupie nowego laptopa, baterie należy sformatować tak, jak to się robi przy okazji telefonów komórkowych. Mówiąc prościej, baterię trzeba koniecznie naładować do końca i do cna ją rozładować. Później należy postępować podobnie. Gdy widzimy, że poziom naładowania baterii jest niezwykle niski, należy przerwać pracę, pozwolić na rozładowanie i z powrotem naładować do końca. Często żywotność baterii spada w wyniku przeładowania, czyli sytuacji, gdy widzimy, że mamy 30% zasilania i podłączamy zasilacz, bo przecież musimy skończyć pracę. Tak drodzy użytkownicy- to nasza wina.

Laptop. Kiedy kupujemy nowy sprzęt tego typu dbamy o niego jak nie przymierzając o małe dziecko. Czyścimy klawiaturę, touchpad, przecieramy szmateczką ekran, a przy zamykaniu między powierzchnię ekranu, a klawiaturę kładziemy specjalny kawałek materiału oddzielający obie płaszczyzny. Z czasem jednak odchodzimy od tych wszystkich przyzwyczajeń, a głównie właśnie od wsuwania kawałka materiału miedzy ekran, a klawiaturę. Mało kto wie, ale jest to czynność, która w stopniu niezwykle wysokim szkodzi naszemu laptopowi. Duża część komputerów przenośny bowiem nadal (mimo rozwoju techniki) posiada relatywnie słabe chłodzenie, co powoduje spore nagrzanie fragmentu obudowy znajdującego się nad klawiaturą. W momencie, gdy powierzchnia ekranu styka się zaraz po zamknięciu laptopa z tą nagrzaną częścią, dochodzi do wypalenia pikseli na ekranie pod wpływem temperatury. Są to małe, aczkolwiek nie dające sie usunąć punkciki, kropki. Na dłuższa metę takie coś znacznie obniża komfort pracy oraz estetykę ekranu. Właśnie dlatego o laptopa warto dbać.