Tak zwany touchpad, to zmora większości osób, które z komputerów stacjonarnych przerzuciły się na laptopy. Po prostu jest to dla nich nie wygodne, ponieważ przyzwyczaiły się, że sterowanie kursorem zawsze jest pod swobodnie leżącą ręką. Niektórzy z czasem się „przechrzcili”- inni natomiast nie wytrzymali i musieli kupić myszkę, i tu właśnie zgłosili mi sytuację, którą poniżej opiszę. Otóż obecnie dosłownie wszystko jest ulepszane. W prosty i logiczny sposób jest to związane z nieustannym rozwojem techniki. Jest jednak ten rodzaj postępu, na który nie wszyscy się godzą, a niektórzy nawet nie akceptują. Przykładem na to są właśnie współczesne myszki, które aż roją się od przycisków. To do zatrzymania filmu, to do przewinięcia, to do odtwarzania albo do regulacji głośności. O ile na tak zwaną „rolkę” w myszce zgodzili się wszyscy, bo wygodnie przewijać bez konieczności „łapania” za pasek, o tyle proszę mi pokazać osobę, która przewija film za pomocą przycisku na myszy? Przeważnie robimy to strzałkami na klawiaturze bądź myszką, ale klikając na ikonkę w odtwarzaczu. Krócej: te innowacje wydają się niepotrzebne i na wyrost.